Blef Żytkiewicza

Ładne walki i trzy medale zdobyte w dobrym stylu. Tak spisali się zielonogórscy fighterzy podczas mistrzostw Polski w lowkick, które odbyły się w Sulechowie.

Szkoleniowiec Gwardii Tadeusz Duda może być zadowolony. Jego mistrzowie: Tomasz Makowski i Robert Żytkiewicz obronili tytuły mistrzów kraju i udowodnili, że na naszym podwórku nie mają sobie równych. Srebro wywalczył młodziutki Partyk Proszek, który powoli idzie w ślady mistrzów.

Nie jestem w formie

Makowski przyzwyczaja nas powoli do tego, że jego walki nie trwają zbyt długo. Tym razem jego rywal wytrzymał na ringu zaledwie 110 sekund. Mimo że nie został znokautowany, to po kilku trafieniach słaniał się na nogach i nie był w stanie kontynuować pojedynku. Mimo pewnej wygranej gwardzista nie był do końca zadowolony. – Ostatnio często zdarza mi się tak szybko zakończyć pojedynek – powiedział Makowski. – Rywal rzucił się na mnie i od początku tempo walki było ostre. Wygrałem, ale czuję, że nie jestem w najwyższej formie. Ostatnio rozchorowałem się i trochę mnie to osłabiło. Musze teraz zrobić sobie kilka tygodni przerwy w startach i dojść do siebie.

Szykował atak

Najbardziej emocjonująca była walka Żytkiewicza, który przez trzy rundy musiał uważać na znacznie cięższego i masywnie zbudowanego Sławomira Kłosińskiego. W ubiegłym roku Kłosiński zdobył tytuł mistrzowski w kategorii wagowej 67 kg. Dla Żytkiewicza walka w tej wadze była nowością, bowiem dotąd występował w niższej kategorii. W końcówce wydawało się, że zielonogórzanin nie ma siły. Ręce trzymał nisko i można było odnieść wrażenie, że porusza się dość wolno. Czy była to oznaka słabości? – To była bardzo ciężka walka – ocenił tuż po zejściu z ringu Żytkiewicz. – Walczyłem z ubiegłorocznym mistrzem w tej kategorii. Walczyłem o prestiż. Do końca nie wiedziałem jaki będzie werdykt. Czy nie miałem siły? To kwestia przygotowania. Miałem ostatnio trochę więcej obowiązków i treningi były trochę lżejsze. – Ja nie odniosłem wrażenia, że Robert nie ma siły – ocenił spokojnie Duda. – Wydawało mi się raczej, że Robert cały czas szykuje atak. Ma taki styl, że czasem udaje i wręcz prowokuje rywala chcąc przejść do kontrataku. Bardzo często „kupuje” na taki blef przeciwników. Tym razem nie udało się, bo zawodnik, z którym walczył, był bardzo rutynowany.

Zawiodła psychika

Bardzo cieszy postawa Patryka Proszka. Ten 19-1atek to przyszłość zielonogórskiego kick boxingu. Tym razem uplasował się na drugim miejscu, ale kolejne turnieje będa juz chyba bezapelacyjnie należały do niego. – Sądzę, że Patryk przegrał finałową walkę, bo nie wytrzymał psychicznie – twierdzi trener Duda. – Był mistrzem Polski juniorów w lihgt contakcie w kategorii 74 kg. Teraz zmężniał, nabrał masy i walczy z silniejszymi i cięższymi rywalami. Waży już 98 kg. Jego atutem jest wzrost. Gdyby wystartował w kat. 91 kg to byłby mistrzem.

Źródło: Gazeta Lubuska

Dodaj komentarz